sobota, 5 lipca 2014

Rozdział I

                          Nowy rozdział w życiu 


Sherly właśnie wychodziła z domu. Strach mętlił jej mózg, zastanawiała się, czy decyzja o wyborze tego gimnazjum była dobra. Do jej szkoły mieli chodzić Bret, czyli trójka chłopaków, o imionach, czy tam przezwiskach; Jon, Tardo i Mulen. Byli typem palaczy, przeklinali i pili alkohol po kątach. Ale nie o to chodziło. Sher miała do nich serce pełne nienawiści - to oni uprzykrzyli życie jej młodszej siostry Mirandy.
`~ Miranda była w szkole na rozpoczęciu roku szkolnego. Miała to być czwarta klasa. Po rozpoczęciu chciała iść do toalety. Idąc zobaczyła chłopaka z podbitym okiem i krwią na zębach. Wyglądał na około szóstą klasę. Po chwili chłopak zarzucił Mirandzie chustę na szyję i zrzucił ze schodów. Nie było dowodów, więc nikt nie był w tej sprawie karany.Tylko, że Miranda do tej pory nie obudziła się z głębokiego snu....
Tą właśnie historię, ten feralny dzień Sherly zapamięta do końca życia. Następnego dnia Er udała się do sali numer 37, która miała być jej przyszłą klasą. Gdy weszła nie mogła oczom oderwać. W trzeciej ławce siedziała... Amy, jej najlepsza przyjaciółkę, która miała iść do innego gimnazjum! Poczuła się chwilę jak w siódmym niebie. Usiadła do ławki i dalej nie wierzyła kogo widzi. Dopiero z tego zamyślenia wyrwała ją Amelia pytając z wyrzutem, a jednocześnie ze śmiechem:
- I co nic nie powiesz?
- Oj Amy, myślałam, że się już nie będziemy codziennie widywać - uśmiechnęła się Erka.
Chwilę później do sali wkroczyła nauczycielka. Miała około 30 lat. Wyglądała na wyluzowaną, miała długie, jasne włosy. W ręce trzymała dziennik. Usiadła i rozdała plany lekcji oraz omówiła resztę spraw związaną z początkiem roku szkolnego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz