Sherly załamana wydarzeniami sprzed piętnastu minut położyła się z płaczem do szpitalnego łóżka. Przez głowę przeszły straszne myśli. Nagle na salę weszła pielęgniarka;
-Dzień Dobry, jak się czujesz, Sherly?
- To ważne? - Bardziej powiedziała, niż zapytała.
- Trochę, widzę, że płakałaś. Co się stało?
- Miranda Groods.
- Nie rozumiem.
- To moja siostra przed chwilą zmarła na łóżku obok.
- Bardzo mi przykro. Nie wiedziałam. - powiedziała pielęgniarka, po czym dodała - Sherly jest coś, co musisz wiedzieć.
- Co? Może jeszcze ja umrę?! - wyszlochała.
- Nie. Mam list od Twoich rodziców. - pielęgniarka podała Sher zwój papieru. - Chcesz zostać sama?
- Tak. - odpowiedziała bardzo cicho, choć stanowczo.
Dziewczyna nie zaczynając czytać odłożyła list na szafkę. Za chwilę czuła, że usypia. Poczuła cmoknięcie w policzek. Powoli otworzyła oczy:
- Mike?! Po co tu przyszedłeś? - Sherly była wściekła.
- Jak to? Leżysz w szpitalu, chciałem cię odwiedzić. - był wyraźnie zdziwiony.
- Nie udawaj, że nie wiesz! Zdradziłeś mnie! Wyjdź!
- Ale...
- Wyjdź!
Gdy Mike wyszedł, ku zdziwieniu Sherly weszła Amy.
- Cześć Sherly!
- Jeszcze ciebie tu brakowało!
- Nie rozumiem.
- Idź na randkę z Mike`m. Nie udawaj, wszystko widziałam. Jesteś wspaniałą przyjaciółką, wiesz?
-Skoro tak... Pochwalił ci się twój ukochany, co zrobił parę lat temu?
- To znaczy?
- Chętnie ci powiem! Zlecił chłopakom Bret zrzucenie twojej siostry ze schodów za kasę! Dostali za to 3 tysie!
- Co?! Skąd o tym wiesz?
- Nieważne.
- Powiedz!
- Nie mogę.
- Aha, czyli nasza przyjaźń przez 13 lat nic dla ciebie nie znaczyła. Super...
- No dobra. On... najpierw.... zaproponował to mi... Przepraszam - chwyciła torbę i skierowała się ku wyjściu.
- Ty o wszystkim wiedziałaś?! Jak mogłaś mi to zrobić?! - rzuciła w jej kierunku.
Dziewczyna długo myślała o zaistniałej sytuacji. Jak oni mogli?! Mike- najpierw prawie zabija jej siostrę, później chodzi z Sher, na koniec ma czelność całować się z inną dziewczyną. "Inną"? Z jej własną przyjaciółką. Amy- najpierw się przyjaźnią, później nie zapobiega próbie zabójstwa jej siostry i udaje, że nic nie wie. Jeszcze całuje się z jej chłopakiem. " Mogła zapobiec śmierci Mirki, mogła mi powiedzieć!" - myślała.
Następnego dnia Sherly zadzwoniła do Amelii, postanowiła wszystko wyjaśnić. Kazała przyjść koleżance do szpitala.
- Sherly, przepraszam. Naprawdę żałuję tego co zrobiłam. Ja myślałam, że on tego nie zrobi. Boże jaka ja byłam głupia! Mogłam temu zapobiec! Przepraszam! Zrozumiem jeśli nie będziesz się chciała ze mną przyjaźnić. Sama pewnie też bym nie chciała mieć taką przyjaciółkę jak ja... - wtedy zaczęła płakać. Mimo łez kontunuowała - Ja naprawdę nie chciałam. Jestem największą idiotką na świecie. Jeśli chcesz zniknę z twojego życia. Z resztą nie tylko twojego...- wyjęła z kieszeni pudełko z tabletkami. - Przepraszam. - Dziewczyna wybiegła z sali.
- Nie! - krzyknęła Sher- Siostro! Wybiegła stąd dziewczyna w moim wieku, ona chce się zabić! - po czym obie pobiegły jej szukać. Sher pobiegła do łazienki. Zastała tam Amelię. Była roztrzęsiona. Jej skóra i oczy były czerwone od płaczu. W trzęsącej się dłoni trzymała garść białych kapsułek.
- Nie rób tego Amelia! Tak zachowują się tylko egoiści i tchórze!
- Muszę! - krzyczała szlochając jednocześnie - Nie pozwolę byś codziennie oglądała moją twarz! Takiej idiotki! Odbiłam chłopaka, umarła z mojej winy Miranda, straciłam przyjaciółkę! Po co mam żyć!
- Życie ma jakiś sens. Jeśli to zrobisz, ja też się zabiję.
- Ty nie! Jesteś normalna! Nie możesz się zabijać!
- Ty też!
- Nie rozumiesz, że dla mnie nie ma miejsca tu, na ziemi?!
- Dla wszystkich jest. - po tych słowach Sherly podeszła do szlochającej dziewczyny i jednym ruchem złapała nadgarstek dziewczyny w taki sposób, że tej wypadły tabletki z ręki. - Chodź, spokojnie porozmawiamy. Oddaj mi to pudełko. - Amy podała jej pudełeczko z resztą tabletek. Gdy dziewczyny dotarły na salę, pielęgniarka kazała Sherly natychmiast położyć się do łóżka. Amy usiadła obok.
- Amelia wytłumacz mi coś jeszcze. Dlaczego ty z... Mikem?
- Powiedział, że z Tobą zerwał.
-Mhm, a Ty uwierzyłaś.
- Przepraszam.
- Wiesz, podjęłam bardzo trudną decyzję. Zastanawiałam się całą noc. Możemy się dalej kumplować. Nie będziemy przyjaciółkami, bynajmniej w najbliższym czasie. Muszę sobie wszystko poukładać i przemyśleć. Nie potrafię ci do końca wybaczyć i zaufać ponownie. Potrzebuję czasu.
- Dobrze, rozumiem.
- Proszę idź już do domu. Ale obiecaj mi jedno.
- Co?
-Że nie zrobisz nic głupiego.
- Dobrze, obiecuję. Zdrowiej. - próbowała się uśmiechnąć, choć widać było łzy w jej oczach.
Wowowow *-* Czekam na next :*
OdpowiedzUsuń